537 00 12 00
Już dziś umów się na zabiegi!
kontakt@colonmed.pl

Barwniki, konserwanty i reszta ferajny – czyli „mały chemik” na talerzu

Rocznie zjadamy ok. 2 kilogramów chemikaliów zawartych w jedzeniu. To odpowiednik trzech pudełek proszku do prania.

na podstawie m.in. artykułu Anny Milczarek z ulicaekologiczna.pl

Panuje przekonanie, że jako konsumenci jesteśmy świadomi tego, co trafia na nasz stół. Nic bardziej mylnego. Zakupy robimy szybko i kierujemy się głownie wyglądem produktu.

Niestety, jeśli pomidory są wielkie i idealnie okrągłe, może to oznaczać, że uprawiano je na plantacjach na podłożu z wełny mineralnej. Ich wygląd polepszają nowoczesne technologie farmaceutyczne – sterydy przyspieszające nabieranie masy (w tym przypadku wody), a antybiotyki chronią przed chorobami. Podobnie faszerowane są np. kurczaki, które zamiast w pół roku dorastają na sterydach w pół miesiąca.

Często słyszymy radę - czytajmy etykiety! No dobrze, ale nawet jak przeczytamy E202, to co z tego wynika?

Pod literą E i trzema cyframi znajdują się grupy substancji dodawanych do produkcji żywności:

  • barwniki – od E 100 do E 180
  • konserwanty – od E 200 do E 283
  • przeciwutleniacze – od E 300 do E 341
  • substancje stabilizujące – od E 400 do E 495
  • substancje zapachowe, zapobiegające zlepianiu się, spienianiu, rozwarstwianiu, np. sosów itp. – od E 500 do E 1500.

Z E związkami nie ma żartów. Dodawanie związków chemicznych do żywności i kosmetyków może powodować lub nasilać problemy zdrowotne, np. astmę, zapalenie skóry, migrenę, katar sienny, dolegliwości żołądkowe, problemy behawioralne, nadpobudliwość i wiele innych. Niektóre związki mogą być toksyczne dla organów, np. dla wątroby, nerek, serca czy mózgu. Większość środków chemicznych używanych przez producentów nigdy nie została przetestowana pod kątem długoterminowego wpływu na ludzkie zdrowie. Na szczęście coraz więcej firm produkuje żywność i kosmetyki bez szkodliwych dodatków E i syntetycznych związków chemicznych. Nie jesteśmy skazani na trucizny w jedzeniu i kosmetykach. Dlatego warto zadbać o zdrowe odżywianie, zanim będzie na to za późno.

Przede wszystkim warto wydrukować zestawienie chemicznych dodatków żywności i mieć gdzieś pod ręką. Czytając etykiety będziemy mogli świadomie dokonać wyboru:

tabela dodatków z składników chemicznych żywności

 

W krajach Unii Europejskiej, i w każdym kraju Europy z osobna, istnieje co najmniej kilka instytucji, których celem jest monitorowanie składu produktów spożywczych – w tym badanie zawartych w nich dodatków specjalnych – i natychmiastowe reagowanie w sytuacji, gdy zawierają zbyt duże dawki „E” (przekraczające tzw. dzienną normę spożycia) lub gdy zastosowana substancja jest ewidentnie  szkodliwa. To nie zmienia jednak faktu, że obecnie nie wiemy dokładnie, jakie skutki zdrowotne może mieć w dłuższej perspektywie masowe stosowanie – i przyjmowanie – rozmaitych konserwantów i ulepszaczy. Nie wiadomo też, czy nie wpłynie na zdrowie przyszłych pokoleń. Prawdą jest powiedzenie, iż „jesteśmy tym, co jemy”, ale jest to prawda tylko częściowa. Wiadomo bowiem już dzisiaj, że rodzice przekazują dzieciom informacje o swoim zdrowiu, odżywianiu i warunkach środowiska, w którym przebywają, drogą  zmian epigenetycznych. Nasze przyszłe dzieci otrzymują te informacje w chwili poczęcia i dziedziczą cechy bez zmiany genów. Jesteśmy więc niemal w takim samym stopniu tym, co jemy jak i tym, co jedli nasi rodzice, a nawet dziadkowie. Dlatego dietetycy i specjaliści od żywienia jak mantrę powtarzają, że zasady zdrowego żywienia i troska o jak największe urozmaicenie diety są kwestią najwyższej wagi.

I dlatego też obecna moda na żywność ekologiczną –  produkowaną lokalnie, ręcznie, w małych wytwórniach i niewielkich ilościach, według tradycyjnych przepisów, a więc z minimalną ilością substancji dodatkowych lub w ogóle bez nich – wcale nie jest przypadkowa. W Niemczech np. aż 40 proc. konsumentów regularnie sięga po produkty ekologiczne. Podobnie jest w krajach skandynawskich. Problem jest tylko jeden – są one, niestety, niekiedy aż 50 proc. droższe od produktów masowych. Ale nawet jeśli nas nie stać na codzienne zakupy w sklepach ze zdrową żywnością, możemy się chronić w inny sposób – unikając zupek gotowych do skonsumowania od razu po zalaniu wrzątkiem, dań które można przygotować w pięć minut, albo produktów ważnych dwa lata. No i pamiętajmy o regularnym oczyszczaniu organizmu!